Darmowe narzędzie do tłumaczeń stron internetowych
FreeWebsiteTranslation.com

Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi benasek z miasteczka Berlin. Mam przejechane 7896.00 kilometrów w tym 833.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 16.90 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

Archiwum bloga

Radio Kriola
Moje zagadki

Te browarki degustowałem

Beercaps from tasted beers

Dane wyjazdu:
65.00 km 0.00 km teren
03:39 h 17.81 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

Godz 17, słońce jeszcze świeci

Wtorek, 4 września 2007 · dodano: 04.09.2007 | Komentarze 4

Text in Deutsch

Godz 17, słońce jeszcze świeci dość wysoko, wiec długo się nie zastanawiam, wskakuję na rower. Celem dzisiejszej jazdy jest Viborg. Nie muszę na drodze konkurować z samochodami, bo do miasta oddalonego 25 km od miejscowości z której wyruszam prowadzi bezpieczna i dobrze oznakowana droga rowerowa. Kilkanaście lat temu zlikwidowano linię kolejową, a na jej miejsce zbudowano rowerową ścieżkę. Obok niej pola, łąki i lasy.



W Viborgu koronowano kiedyś królów duńskich. Tu skierowałem się do centrum, gdzie można zwiedzić stare miasto i katedrę. Jest to chyba najbardziej charakterystyczna budowla w tym mieście. Liczy prawie 900 lat. Pokręciłem się tu trochę i pojechałem dalej. Było już późno, sklepy w większości pozamykane. Zerkałem co chwila na zegarek i z minuty na minutę coraz bardziej uzmysławiałem sobie, ze nowa lampa przy rowerze przyda mi się.



Od tego momentu zaczyna się mój powrót. Wyjeżdżam z Viborga i jadę w kierunku Holstebro. Tu już niestety nie jest tak dobrze jak na początku wycieczki. Jednak jest pobocze i mogę jechać bez obawy że stanę się zawalidrogą. Co chwila wpadam na chmary muszek... Jak mogłem nie zabrać okularów?! Na rezultat tego błędu nie trzeba było długo czekać. Jedna z muszek wpada do mojego oka. Sama ginie, ale przedtem jak kamikadze robi spustoszenie pod powieką. Zdążyłem wymienić wszystkie znane przekleństwa po polsku i duńsku. (Tych ostatnich nie za wiele, bo ich po prostu ten język nie posiada w takiej ilości jak). Na siebie też jestem zły. Jedyny obiekt godny uwagi podczas drogi powrotnej to stojący po jej lewej stronie kamień oznaczający dokładnie środek Jutlandii. W przewodniku Pascala jest napisane, ze wokół niego jest mnóstwo niedopałków. Nic podobnego, jest czyściutko.



Dojeżdżam do Mønsted. Wiem, że jest tu ciekawa rzecz do obejrzenia. Stare kopalnie wapienia z podziemnymi korytarzami o długości około 35 km to jednak temat na inna wycieczkę. Jeszcze je kiedyś odwiedzę. Robi się ciemno, włączam oświetlenie. Dalsza droga wiedzie do Grønhoj. W towarzystwie aut jadę do domu, gdzie czeka na mnie pies. Gdy przyjeżdżam, witam się z nim, wyjmuję piwo z lodówki, robię kilka łyków i czuję się znacznie lepiej. Wycieczka zakończona.
Kategoria Dania



Komentarze
marzena | 22:40 wtorek, 23 października 2007 | linkuj Kolego Polaku masz kurcze wene tworcza Ty przypadkiem nie pomyliles zawodu?Pozdrowionka z Polski.Ciekawe te Twoje opisy warto poczytac!!!PaPa
Magda J. | 16:06 sobota, 29 września 2007 | linkuj Hej Krzysiu.
Muszę przyznać,że masz talent literacki.Świetnie piszesz.Pomyśl o tym jak to wykorzystać.
Nelka | 23:25 niedziela, 23 września 2007 | linkuj Pozdrawiam miłego Pana rowerzystę :)))
BoB | 22:43 czwartek, 6 września 2007 | linkuj Ty masz tam kolego fajnie....a my tu przeje...............e
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa dyzrz
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]