Darmowe narzędzie do tłumaczeń stron internetowych
FreeWebsiteTranslation.com

Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi benasek z miasteczka Berlin. Mam przejechane 7896.00 kilometrów w tym 833.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 16.90 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

Archiwum bloga

Radio Kriola
Moje zagadki

Te browarki degustowałem

Beercaps from tasted beers

Dane wyjazdu:
80.00 km 4.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

Przy mongolskim piwie o Jah Rose.

Wtorek, 17 kwietnia 2012 · dodano: 19.04.2012 | Komentarze 13

Ostatnio w weekend wycieczka nie doszła do skutku. Z początku nic nie wskazywało, że ją tak szybko zakończę. Na 30 kilometrze pękła jednak pewna śruba, która praktycznie uniemożliwiła mi dalszą jazdę... Rower dobrej firmy, (tak mi się przynajmniej wydawało) jechałem spokojnie ulicą, a tu nagle traaach i po śrubie. Dobrze, że się nie potłukłem. Świadkiem był Tarsjusz, wesoły koleś, który właśnie przyjechał, by mu Berlin na rowerku pokazać... No i pokazałem – siebie, jak zdziwiony staję, oceniam co sie stało a potem pakuję rower do S Bahnu... Na szczęście była niedaleko stacja. Nawet nie chcę myśleć, co to by było gdybym akurat znalazł się na środku Islandii albo na jakims akermańskim stepie... Zimny Berliner Pilsner czeka na tego, gdyby ktoś przypadkiem zgadł, co za śruba popełniła samobójstwo... Żeby było śmieszniej, dodam, że gdy wracałem, prawie identyczną śrubę znalazłem na ulicy przed domem i rower w 5 minut naprawiłem. Jednak resztę dnia spędziliśmy ganiając po mieście kolejkami. Na rower było juz za późno.
Gadu – gadu, to było w zeszłym tygodniu. Właśnie teraz na znanym kanale płynie sobie Krystyna - barka ze Szczecina. Jakoś ostatnio tak się składa, że towarzyszą mi szczecińskie akcenty...
Barka Krystyna ze Szczecina na kanale w Oranienburgu © benasek

W Berlinie przejeżdżam koło zagrody Pinke-Panke. To trochę nietypowy plac zabaw, w którym dzieciaki oprócz zabawy maja również kontakt ze zwierzętami. W ogóle mógłby to być oddzielny temat na wycieczkę, może kiedyś do niego wrócę bo warto to zobaczyć.
Zagroda wiejska Pinke-Panke w okolicy Berlin Pankow © benasek

Gdy widzę ciekawsze graffity, staję i fotografuję... Już tak mam po prostu.
Berlin graffiti w centrum miasta © benasek

To akurat lubię, tak między zakorkowanymi pojazdami kręcić, gdy one stoją...
Berlin Karl-Marx Allee © benasek

Tutaj, konkretnie na Karl-Marx Allee 56 znajduje się jeden ze znanych sklepów z piwem w Berlinie. Wiadomo, że Niemcy lubią piwo, ale ilość znajdujących sie tu rodzajów piwa może naprawdę zaskoczyć.
Berlin Karl-marx Allee 56 Sklep Bierspezialitäten © benasek

O ilości i różnorodności piwa nie piszę, bo to widać, a jest to i tak tylko część. Sympatyczna załoga sklepu, szef mówiący po polsku i ogromny wybór słomkowego trunku to cechy tego miejsca. Oczywiście, nie brakuje i piw z Polski. Wybieram skromnie 6 piwek i po krótkiej pogawędce z jednym z pracowników gonię dalej. Szefa akurat nie było. Jedynym minusem tego przybytku, to fakt, ze rarytasy jakie mnie interesują są troche drogie. Za zamorskie piwko 0,3 l z Afryki czy Ameryki Południowej trzeba niestety wyskubac 3-4 euro.
Berlin Karls-Marx Alle 56 Sklep Bier Spetialitäten © benasek

Berlin Karlsmarx Allee 56 Bierspetialitäten © benasek

Dzwonię przy okazji do znajomego entuzjasty browarów z Białegostoku. Ma oryginalne hobby, degustuje piwa z całego świata, a do tego robi piwom fotki.
- Adam, jest Brahma i Skol z Brazylii
- Mam
- Presidente z Dominikany
- Też mam.
- Etiopię, Egipt i Nigerię też?
Niestety, ale próbował i te, podobnie jak Laos, Kambodżę, i Honduras i wiele innych. Nie widząc piw, przez słuchawkę opisywał mi jak wyglądają etykiety, co na nich jest i ile maja %. Żuchwa mi opadała co chwilę, bo odpowiadał, jakby tu ze mna był. Tym razem nic mu do kolekcji nie dokupiłem. Efekt jego działań można obejrzeć tutaj. Poniekąd to się wcale temu nie dziwię. Adam jest specjalistą od zagranicznych piw na jednym ze znanych birofilskich portali. Gdyby ktoś miał ochote wspomóc jego kolekcję to informuje, że prawdopodobnie nie pił jeszcze piw z Lesotho i Mozambiku.
Po przejechaniu kilku kilometrów znów zaglądam do YAAM u gdzie jak zwykle panuje specyficzna atmosfera połączona z afrokaraibskimi rytmami.
Berlin Klub YAAM © benasek

Berlin Klub YAAM © benasek

W drodze powrotnej poznaję Jah Rose jamajskiego wykonawcę odmiany reggae – dancehall. Właśnie zbałamucił mnie na jedną płytkę i przy okazji obiecał, że jak będę na Jamajce, pokaże mi to i owo...
- Jah, to brzmi zachęcająco. Pamiętaj, jak tylko uzbieram na lot, melduje się na Twojej wyspie.
- You're welcome my friend – dodał Jah.
Gdy mu opowiedziałem, że kiedyś podobnie poznałem Mikey Dread'a – jamajską gwiazdę roots reggae, jest wniebowzięty. Mikey Dread był kiedyś w Polsce, w Gorzowie. Została mi po nim własnoręcznie dedykowana płyta... Zmarł w 2008 roku.
Jah Rose (po lewo) ze swoim kolegą:
Jah Rose ze swoim kolegą w Berlinie © benasek

W towarzystwie Jah Rose i jego kolegi © benasek

Jak ktos lubi dancehall reggae, proszę bardzo, właśnie Jah Rose tak się prezentuje:
Kategoria Niemcy



Komentarze
Gość | 19:21 środa, 2 maja 2012 | linkuj No wybór piw imponujący. Najbardziej intrygujące to to z Mongolii :) Ciekawe z czego je robią?może z kumusu....
zielonamila
| 09:23 środa, 25 kwietnia 2012 | linkuj Super wyprawa i super wpis. Pozdrawiam
Trendix | 19:55 wtorek, 24 kwietnia 2012 | linkuj Pozostaje mi tylko Krzysiek "na zdrowie" powiedzieć :)
shem
| 16:00 poniedziałek, 23 kwietnia 2012 | linkuj Masz bardzo fajną piwną pasję :-)
tunislawa
| 20:34 niedziela, 22 kwietnia 2012 | linkuj świetna wycieczka ! i jakie klimaty! tylko w Berlinie jest taka różnorodnosć ...prawie wszystkiego ...od piwa zaczynając , oczywiscie ! :)))
rowerzystka
| 12:05 niedziela, 22 kwietnia 2012 | linkuj Jak mogłam przeoczyć Twój wpis to nie wiem. W końcu jesteś jednym z kilku moich ulubionych bikerów, których opisy są bardzo ciekawe. I oczywiście, nie rozczarowałam się:)
iskiereczka74
| 21:52 sobota, 21 kwietnia 2012 | linkuj Choco stout, Aurum i Classic to smaki !!! A nasze córki do dziś wspominają smak lemoniady z browaru, którą się opijały. Jakie teraz są naklejki ? Właśnie to jeszcze jeden powód by tam wrócić, bo po 2 latach z Edith tęsknimy za tą wyspą. Jeśli Ty będziesz tam przed nami, to zamawiamy kilka eksponatów, a jeśli my to podrzucimy Tobie do B. parę.
O ! i przy okazji wygrałem coś niecoś :-)))) Jak miło.
Dobrze, że jesteś cały; może sprawdź inne połączenia gwintowe w maszynie ?

Pozdrower-y

edith & syl

benasek
| 21:27 sobota, 21 kwietnia 2012 | linkuj iskiereczka, zgadłeś! Właśnie od siodełka trzasła śrubka! Myślałem, że będę czekał z miesiąc na tego kto zgadnie. Samo siodełko z impetem trzasło o jezdnię ku zdziwieniu moim i przechodniów! Masz piwko jak w banku, już niedługo...
Nieskromnie Ci przyznam, że piłem chyba wszystkie rodzaje piwa ze Svaneke, łącznie z czekoladowym (wcześniej miały szare naklejki w kształcie Bornholmu a teraz pełen wypas, białe czarne i złote, może są już jeszcze inne? Pozdrów edith, przy pedałach to dziś się obawiałem, że coś mi pójdzie... Jejku, na czym ja jeżdżę?
iskiereczka74
| 21:05 sobota, 21 kwietnia 2012 | linkuj A piwko ze Svaneke to Szanowny Pan próbował? Dla nas (laików) to jak na razie najlepsze piwo, które piliśmy. Ale dla profesjonalistów, to pewnie jedno z wielu... Kreuzberg i graffiti: wow !! Berliner Mauerradweg to chyba będzie pierwsza z wycieczek rowerem po B. a tu już pomysły na kolejne. Kiedy znaleźć na nie czas??
Śrubka od siodełka ?? (syl) Albo przy pedałach ?? (edith)
Pozdrower-y

edith & syl
benasek
| 20:27 sobota, 21 kwietnia 2012 | linkuj Śrubka w części gwintowanej ma o ile się nie mylę 7 mm średnicy, no niestety, nie od dzwonka ani mostka. Jeszcze nie słyszałem, by komuś stało się to co mi przy rowerze, ale ja to urodzony pechowiec. Czego się nie dotknę, to zepsuje... Kreuzberg to inny świat, ale wcale nie gorszy, a myślę że pod wieloma względami lepszy.
Gewehr
| 18:19 sobota, 21 kwietnia 2012 | linkuj Śruba pewnie trzymająca mostek;) Mogłeś chociaż podać jej średnicę, łatwiej ją by było namierzyć. Kreuzbergu, pewnie niezły klimat tam się odczuwa? Takie pomieszanie narodowości i kultur.
wojtasroweras
| 17:52 sobota, 21 kwietnia 2012 | linkuj kolejny świetny wpis i kapitalna wycieczka. za mocno pan śrubki dokręcił i nie wytrzymały tempa ;)
chrissjakob
| 16:37 sobota, 21 kwietnia 2012 | linkuj Hejo
Właśnie czegoś mi ostatnio brakowało, a to Twoich fotoreportaży. No tak, co do Adama to się nie dziw, że nie możesz Go zaskoczyć. Aby to zrobić, proponuję śledzić na całym świecie otwieranie nowych browarów. Może wtedy masz jakąś szansę na to, że Adam jeszcze ich nie próbował, ale głowy nie dam. Dobrze, że coś sobie kupił na Chmielakach w Krasnymstawie. Pozdrawiamy i dzięki za relację.
Ps. Śrubka była od dzwonka :) ?
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa asasi
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]