Darmowe narzędzie do tłumaczeń stron internetowych
FreeWebsiteTranslation.com

Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi benasek z miasteczka Berlin. Mam przejechane 7896.00 kilometrów w tym 833.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 16.90 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

Archiwum bloga

Radio Kriola
Moje zagadki

Te browarki degustowałem

Beercaps from tasted beers

Dane wyjazdu:
56.00 km 7.00 km teren
03:50 h 14.61 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

Karup - Frederiks - Dollerup

Niedziela, 4 maja 2008 · dodano: 06.05.2008 | Komentarze 7

Karup - Frederiks - Dollerup - Hald Ege - Viborg - Karup


Sympatyczni goscie pojechali... ( pozdrowienia dla Bozenki, Macieja i Slawka ). Zostala jeszcze znaczna czesc dnia wiec wyciagam ze stajni metalowego rumaka. Rower - poczciwy stary Orkan, wesolo zakrecil pedalami, zabrzeczal blotnikami i blysnal swiatlem. Wiem juz, ze do wieczora mam dzien z glowy. Jade tam, gdzie mnie jeszcze nie bylo, na wzgorza Dollerup a potem wzdluz jezior do Viborga. Droga jak marzenie, nic tylko gnac, co tez czynie: Moze bym tak pedzil bez zatrzymania, ale co chwila schodze z roweru by popatrzec na ptaki, najpierw na polujacego myszolowa: a potem na... no wlasnie, co to za ptaszek? Moze ktos zgadnie? Siedzi sobie na czubku drzewa i zacheca do dalszej drogi spiewem: Mijam wzgorza, spogladam na jezioro. Przejechalem tylko 10 km a tu takie widoki: Za chwile zjezdzam w dol, mijam zagubiony w gluszy domek: Ciekawe kto tam mieszka, moze dunska Baba Jaga? Krzyk setek kormoranow przypomina mi, ze jestem nad jeziorem gdzie ptaki maja swoja kolonie, pstrykam fotke i jade dalej. Na tym nie koniec ptasiej przygody. Podjezdzam blizej lustra wody i obserwuje majestatycznie plywajacego labedzia niemego - symbolu Danii: Po drugiej stronie napotykam okragla budowle: broniona przez takich wojow jak ten: Zamku wiec nie probuje zdobywac, tym bardziej ze za chwile przybywa nastepny rycerz gotowy do pomocy. Z mieczami wygladaja groznie: Znajduje schronienie w pobliskim Viborgu. Krece uliczkami Starego Miasta: Po drodze pozdrawiam akrobate popisujacego sie jazda na jednym kole. Moze tez szuka schronienia? Wracam do domu bez wiekszych przygod obserwujac powoli zachodzace slonce...



Komentarze
benasek
| 00:32 środa, 7 maja 2008 | linkuj Tarsjusz, albo zes sie czegos nawachal albo nazarl muchomorow...

Dzieki za rzetelna dawke "wiedzy" i czekam na kontynuacje wspomnien :)
Tarsjusz | 00:00 środa, 7 maja 2008 | linkuj Te ptaszydło to na pewno nie Pląskawka ani nie Pokląskwa, tak że już macie mniej do zgadywania...o jeszcze też nie jest to Sowa, bo ma za małe oczęta:) ten domek to nie Baby Jagi tylko Dziada Jaga, dawno temu się rozeszli i dziadowi przypadł ten, mówili kiedyś o tym w TV, ba mówili głośno nawet o ty było i na imprezach mocno zakrapianych alkoholem się o tym dyskutowało! a dyskusje nie raz kończyły sie tym, że tegoż trunku zabrakło i nie raz i nie dwa( a znam przypadki że nie trzy ) trzeba było gnać do sklepiku, bo jak tu gadać o dziadzie i babie jak w kielichu pusto? no po prostu sie nie da...i się szło chwiejnym krokiem...jak by wiało...
I mówili inni nie dojdzie do sklepu, jak dojdzie to po drodze zbije, albo sam wychla:(...a on doszedł i jeszcze nie zbił i nic nie wypił...wszystko przyniósł...i dyskutowało się dalej! To były czasy!
Bo dyskusję trza było doprowadzić do końca:)
Fajne zdięcia:)
Pozdrawiam z Poznania:)
ewcia0706
| 22:53 wtorek, 6 maja 2008 | linkuj relacja i fotki genialne...jak zawsze...:):) a o Danii myślę...mam nadzieję, że kiedyś się uda...:):) pozdrawiam
tomalos
| 22:01 wtorek, 6 maja 2008 | linkuj nie taki tomasz gigant jak go malują :) przyznam, że zajrzałem do książeczki, bo zawsze mi się trzy pokrzewki mylą (mam nadzieję, że teraz już zapamiętam). Faktem jest, że najłatwiej rozpoznać je po śpiewie... ale nie z moim słuchem i zdolnościami muzycznymi :) po minucie nie pamiętam jak coś śpiewało :/
benasek
| 21:44 wtorek, 6 maja 2008 | linkuj ...dodam tomalos jedno: jesli te wiadomosci zaczerpnales z glowy to jestes po prostu "gigant". Lubie ptaki, ale i tak z ksiazka probowalem rozpoznac tego tajemniczego ptaszka. Zaluje ze nie pamietam dokladnie jak spiewal. Teraz to pozamiatane...
benasek
| 16:49 wtorek, 6 maja 2008 | linkuj tomalos, mysle ze to jest najprecyzyjniejsza odpowiedz na podchwytliwe pytanie. Zeby te dwa gatunki rozpoznac potrzeba wiecej informacji; np. kolor nog, czego tu nie widac, albo posluchac spiewu, czego tu nie slychac. Tak wiec na 99% jest to jakis ptaszek na litere P. Juz wiem kogo sie zapytam, gdy bede mial watpliwosci na temat ptakow...
tomalos
| 09:05 wtorek, 6 maja 2008 | linkuj ptaszka trudno zidentyfikować, bo sporo podobnych gatunków, a zdjęcie nie ukazuje wszystkich cech, siedlisko wstępnie eliminuje świstunkę, stawiam na pierwiosnka albo piecuszka, z tej dwójki raczej na tego drugiego bo żółć mniej "przybrudzona". ładne góreczki nad jeziorem :). pozdrawiam.
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa escia
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]